Wypowiedź Tomasza Hajty, że „normalne życie” kosztuje go czterdzieści tysięcy złotych miesięcznie, rozprzestrzeniła się w sieci niczym niespodziewany podmuch wiatru, który może błyskawicznie zmienić kierunek rozmowy. Niektórzy internauci byli zachwyceni jego reakcją, ale inni – co zaskakujące – przyznali mu rację. Wielu odpowiedziało niemal natychmiast, budując długie wątki pełne oburzenia. Reakcje te były dość podobne do tych, które pojawiły się podczas jego wcześniejszych, ciętych wystąpień telewizyjnych, w których każde słowo miało szczególną energię, mającą moc oddziaływania na widza.

W wywiadzie dla „Żurnalist” mówił o pieniądzach z taką swobodą, jakby recytował codzienną rutynę, którą krok po kroku budował od lat. Choć jego strategia jest kontrowersyjna, opiera się na doświadczeniach zawodnika, który przez lata grał w klubach niemieckiej Bundesligi, pracując – jak często powtarza – „z harmonogramem, który nie tolerował przeciętności”. Taka kwota wydaje się szczególnie uzasadniona w kontekście jego zawodu, ale rodzi pytania o to, jak szeroko pojęty jest komfort w dzisiejszych czasach.
| nformacja | Szczegóły |
|---|---|
| Imię i nazwisko | Tomasz Hajto |
| Data urodzenia | 16 października 1972 |
| Miejsce urodzenia | Zabrze |
| Zawód | Były piłkarz, trener, komentator, zawodnik Clout MMA |
| Pozycja | Obrońca |
| Najważniejsze kluby | Schalke 04, 1. FC Nürnberg, Górnik Zabrze, MSV Duisburg, ŁKS Łódź |
| Kariera medialna | Ekspert Polsat Sport |
| Aktywności dodatkowe | Walki Clout MMA, projekty reklamowe |
| Źródło biograficzne |
Pożegnał się z ŁKS-em i zakończył karierę piłkarską w 2010 roku, jednak należy zauważyć, że nie wydawał się gotowy na emeryturę. Wręcz przeciwnie. Z wielkim zapałem podejmował się nowych zadań, szukając obszarów, w których mógłby się najlepiej sprawdzić. Był bardzo wymagającym trenerem, który prowadził Jagiellonię Białystok i GKS Tychy. Jego ostry styl komunikacji sprawiał, że kibice i media reagowali spontanicznie, często w nieoczekiwany sposób.
Dołączenie do Polsat Sport bardzo mu pomogło, ponieważ dało mu możliwość wykorzystania swoich najmocniejszych stron – intensywności i zdecydowania w wyrażaniu swoich poglądów. Wyznaczał standardy debat piłkarskich, od czasu do czasu ryzykując ostrą krytykę, jednocześnie urzekając widzów swoim niezwykle dynamicznym stylem. Nawet jeśli jego wypowiedzi nie zawsze trafiały w gusta wszystkich, dziennikarze branżowi często zauważali, że były niezwykle jasne w przekazie.
Jednak jeszcze kilka lat temu nikt nie przewidziałby niedawnego wejścia Clout MMA do Oktagonu. Mimo przegranej walki ze Zbigniewem Bartmanem, otrzymał on, według organizatorów, nawet 400 000 złotych. Ta kwota w znacznym stopniu niweluje dystans dzielący byłych sportowców od dzisiejszego przemysłu rozrywkowego, gdzie rozgłos i kontrowersje mogą być niezwykle silnym paliwem napędowym.
Publiczność przyjęła dość pozytywnie darowiznę Hajto, stanowiącą ułamek tej kwoty. Przypomniało to o jego wcześniejszych gestach, które – choć mniej nagłośnione – pokazały go jako człowieka zdolnego do hojnego dawania. W ostatnich tygodniach potwierdził, że wróci do oktagonu w październiku, co wielu kibiców odebrało jako dowód na to, że jego zaangażowanie w dziwaczną kulturę walk było świadomym wyborem, a nie chwilową modą.
W ostatnich latach zauważalnie wzrosła liczba byłych sportowców biorących udział w tego typu przedsięwzięciach. To tendencja, którą można porównać do roju pszczół: każdy sportowiec przemieszcza się w poszukiwaniu nowych możliwości, reagując na nie, gdy tylko się pojawią, a działania jednego często motywują pozostałych. Dynamiczne, nieoczekiwane i niezwykle elastyczne środowisko tworzą Jerzy Dudek, który inwestuje w nowe pomysły, Sławomir Peszko, który buduje projekty medialne, oraz Artur Szpilka, który na zmianę występuje na ringach bokserskich i w starciach z celebrytami.
W tym sensie Hajto reprezentuje pokolenie sportowców, którzy nie chcą zniknąć po przejściu na emeryturę. Dzięki sławie, wigorowi i wytrwałości udało mu się zgromadzić majątek w bardzo kreatywny sposób, łącząc sport, telewizję i przedsięwzięcia komercyjne. Ta taktyka jest szczególnie pomocna, ponieważ pozwala mu wykorzystać zasoby, które zgromadził przez lata, w tym gotówkę i, co najważniejsze, interakcję z publicznością.
W rezultacie jego twierdzenie, że zarabia 40 000 złotych miesięcznie, służy zarówno jako deklaracja finansowa, jak i uzasadnienie dla rozważań o tym, co robią sportowcy po przejściu na emeryturę. Nie jest tajemnicą, że wielu z nich ponosi szokująco wysokie wydatki dla przeciętnego człowieka, ale ten standard jest dla nich szczególnie trudny do utrzymania ze względu na ich styl życia – podróże, jedzenie, pracę i kontrakty.
Patrząc na jego historię, łatwo zrozumieć, że majątek Hajty nie jest statyczny. Przeciwnie, jak ktoś, kto potrafi reagować na szybko zmieniającą się rzeczywistość, jest nieregularny i budowany falami. Ma szereg partnerstw, inicjatywę Clout MMA i zarobki z mediów, które, według źródeł branżowych, mają potencjał, aby znacznie poprawić jego sytuację finansową.
